Indeks giełdy tureckiej ISE100 od listopadowych szczytów spadł około 20 procent osiągając dołek na poziomie 58 000 pkt (spadek z poziomu ok 72 000 pkt).
Na tak duży i trwający blisko 4 miesięce spadek złożyło się wiele czynników. Po pierwsze od marca 2009 roku indeks giełdy tureckiej wzrósł ponad 3-krotnie i nawet zawirowania na giełdach światowych w maju ubiegłego roku nie przełożyły się na jakieś znaczące pogorszenie się bardzo dobrych nastrojów inwestorów w stosunku do tego rynku, doprowadzając jedynie do około 10% korekty na tym rynku, podczas gdy inne giełdy spadały wówczas nawet o 30%.
Ten silny wzrost na giełdzie w Stambule nie wyniknął zresztą z niczego. Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że turecka gospodarka jest bardzo silna i w 2010 roku wzrosła o 7.8% (wzrost PKB). Po tak dużym wzroście można zatem było oczekiwać pewnej realizacji zyksów. Po drugie grudniowe posunięcia tureckiego banku centralnego, który nieoczekiwanie dokonał 2 cięć stóp procentowych trochę wystraszyły inwestorów, to zaś przełożyło się głównie na spadki spółek sektora bankowego. Inwestorzy po prostu przestraszyli się możliwości wzrostu inflacji (aktualnie dane mówią o około 4% inflacji). Po trzecie nie bez znaczenia dla giełdy stambulskiej są napięcia w Afryce Północnej. Pomimo znacznych różnic kulturowych i gospodarczych w porównaniu z innymi sąsiadmi Turcja zawsze była traktowana jako jeden z krajów regionu państw arabskich i to się nie zmieniło. Jest to zresztą w pewnym sensie logiczne, ponieważ pomimo faktu, że sytuacja polityczna w Turcji jest bardzo stabilna a rząd premiera Erdogana cieszy się sporym poparciem społecznym, to jednak powiązania gospodarcze Turcji z państwami w których dokonują się rewolucyjne przemiany są znacznie bardziej silne niż np. w państwach europejskich. Trudno zatem antycypować w chwili obecnej, czy nie wpłynie to negatywnie na turecką gospodarkę. Prognozy w każdym razie mówią o wzroście PKB na ten rok rzędu 5%. Warto zaznaczyć, że pomimo 2.5-krotnie wyższych poziomów indeksu w porównaniu z marcem 2009 roku, inwestycje w Turcji wydają się ciekawą propozycją (szczególnie teraz po tym spadku), po pierwsze ze względu na bardzo atrakcyjne tempo wzrostu, a po drugie ze względu na niskie wskaźniki cenowe. Przypomnę, że po tych czteromiesięcznych spadkach średni wskaźnik P/E dla spółek tureckich jest poniżej 10, natomiast wiele spośród notowanych spółek ma wskaźniki dużo niższe. W porównaniu z giełdami zachodnimi, czy choćby nawet z polską giełdą (P/E dla Wigu obecnie wynosi około 21) poziomy cenowe jawią się jako bardzo atrakcyjne. Trzeba jednak pamiętać, że jest to rynek na którym dochodzi do bardzo dużych i częstych wahań indeksu (co trzeba zaimplementować w swojej strategii) i po bardzo dobrym roku niejdenokrotnie dochodziło na tym rynku do pogorszenia koniunktury prowadzącej do spadku indeksu nawet o 70% (jak w 2008 roku).
O ile trzycyfrowa zamiana indeksu 'in plus' może zachęcać inwestorów do inwestowania, to z pewnoscią spadek giełdy w ujęciu rocznym rzędu 70% wielu spośród nich odstraszy.